Zaczęło się od PMF

Powstanie grupy zapoczątkowała ekipa administratorów strony PMF zrzeszającej głównie policjantów ale nie tylko. PMF to przede wszystkim uosobienie solidarności mundurowej, baza wiedzy, wsparcia i centrum taktyki działań. Aby solidaryzować się ze środowiskiem Mundurowych bardzo często udostępnia zdjęcie przesyłane przez czytelników i odpowiada na ich pytania, niejednokrotnie pomagając w szybkiej reakcji na przestępstwa i wykroczenia. Tym sposobem udało się określić, że wielu czytelników PMF to rowerzyści w mundurach. Razem z jednym z prawdziwych tytanów rowerowego środowiska Krzysztofem postanowiliśmy założyć nieformalną grupę rowerową o wdzięcznej nazwie „Mundur na rowerze”. Zaprosiliśmy do grupy funkcjonariuszy Policji, Straży Granicznej, Służby Więziennej, Strażaków Państwowej Straży Pożarnej, Straży Ochrony Kolei oraz Żołnierzy Wojska Polskiego, z których wyodrębniliśmy Żołnierzy Żandarmerii Wojskowej, która pełni funkcję Policji w Wojsku.

Obecny Logotyp społeczności PMF

W ciągu kilku godzin od powstania grupy udało nam się zebrać ponad 100 członków z wielu formacji. Wspólnie ustaliliśmy, że naszym głównym symbolem będą cztery ogniwa łańcucha w kolorach niebieskim, szarym, czerwonym i zielonym symbolizujące nasze formacje.

 

W ramach rozwijania naszej społeczności udostępniliśmy informację na kilku branżowych grupach i tym sposobem w ciągu czterech dni liczba członków wynosiła ponad 500 osób, do których dołączyli funkcjonariusze Krajowej Administracji Skarbowej, kilku strażaków Ochotniczych Straży Pożarnych oraz ratowników medycznych. Z założenia członkami grupy mieli być jedynie mundurowi tzw. resortowi jednak postanowiliśmy rozszerzyć nasze grono o prawdziwych sportowców spoza resortów. 

Pierwsza akcja - 5 tygodni nerwów i wysiłku

Pierwsza edycja Munduru na rowerze była zupełnie spontaniczną akcją i jak się później okazało częściowo nieskoordynowana. Finalny efekt bardzo przerósł nasze oczekiwania, a przy okazji pokazał w jakich obszarach mieliśmy największe problemy organizacyjne oraz nad czym warto się jeszcze zastanowić aby kolejna akcja była bardziej rozbudowana. MNR2017 – Kręcimy dla Marcina to przede wszystkim idealny przykład współpracy służb i poświęcenia dla człowieka, którego tak na prawdę nikt nie znał z wyłączeniem kilku osób ze środowiska Marcina. 
80 zmian w 16 województwach, w różnych warunkach pogodowych od przyjemnego jesiennego słońca po uporczywy zimny jesienny deszcz. Pierwotnie sztafeta planowana była na rok 2018 jednak kiedy ustaliliśmy, że Marcinowi trzeba pomóc, ruszyła machina. Szybko podjęliśmy decyzję, że przejazd odbędzie się w tym roku na przełomie września i października. Zaangażowaliśmy się do granic naszych możliwości, codzienna praca związana z planowaniem trasy, powiadomieniem mediów czy zebraniem uczestników zajmowała czas do późnych godzin nocnych.Do chwili startu pierwszego uczestnika żyliśmy w niepewności, czy to się uda?

 

Udało się, kolega Szymon wyruszył, a nasza strona na Facebooku zaczęła żyć. Okazało się, że nie tylko mundurowi potrzebują takiej akcji ale również ich rodziny i społeczność sympatyzująca ze służbami mundurowymi. Pierwsze zmiany sztafety liczyły od jednej do maksymalnie sześciu osób. Zmieniło się to kiedy sztafeta wjechała do Sandomierza. Ilość uczestników z jednej strony nas przeraziła, a z drugiej napełniła energią i endorfinami na czas kolejnych zmian.Od tej chwili coraz częściej na miejscach zmian widzieliśmy prawdziwe braterskie wsparcie ze strony przełożonych, co bardzo podbudowało morale uczestników. Tak długa trasa jak ta, którą wspólnie pokonaliśmy nie może obejść się bez zmiennych warunków atmosferycznych. W trakcie przejazdu bywały momenty, że jazda na rowerze była czystą przyjemnością, zwłaszcza w tak doborowym towarzystwie. Nie możemy wspomnieć, a nawet musimy zaakcentować, że bywały też chwile trudne, a nawet niebezpieczne, nie tylko ze względu na intensywność ruchu drogowego ale również ze  względu na intensywne opady deszczu, silne podmuchy wiatru czy zmrok. W najgorszych warunkach zwykle jechały zmiany jednoosobowe jednak nie jest to regułą, bo jadąc w grupie, w takich warunkach stanowi to nie lada wyczyn. Uczestnicy walczyli nie tylko z tym co ich spotkało ale również z samymi sobą. Wielu z nich ostatni raz na rower wsiadło kilka lat temu, a tu nie dość, że musieli przejechać nie krótki odcinek, to jeszcze we wspomnianych warunkach. Jest to coś niebywałego, że robimy wspólnie rzeczy niemożliwe dla kogoś kogo nie znamy. To jest właśnie piękne i godne naśladowania. Wiele razy zastanawialiśmy się wspólnie nad fenomenem Munduru Na Rowerze. Żadna z odpowiedzi nie była adekwatna jednak każda miała coś co pasowało do MNR. Czym jest tak na prawdę żółta plecionka? My znaleźliśmy w niej solidarność, siłę, wytrwałość i przyjaźń. Stała się symbolem pomocy, braterstwa, wielkiej chęci wsparcia, a po przejechaniu z nią na ramie roweru, na nadgarstku czy w innym miejscu, stała się częścią nas, naszej przygody. Wiele osób po pokonaniu swojego odcinka pisało: „nie wiem co się stało, nie miałem sił, nie mogłem już kręcić, a jednak jechałem, ta bransoleta daje siłę”. Skoro nam dała tyle energii, jaką więc da Marcinowi?

Ze względu na tempo i intensywność działań organizacyjnych nie udało nam się powiadomić wszystkich mediów ogólnopolskich, co w naszej ocenie dałoby wielkie profity, jeśli nie materialne na koncie akcji, to z pewnością informacyjne. Czynimy wielki ukłon wobec uczestników, którzy sami zadbali o to by ich lokalne media się dowiedziały o naszym przedsięwzięciu co tak na prawdę uratowało nasz wizerunek, a przede wszystkim dało sygnał, że „coś się dzieje”. W efekcie udało się zainteresować lokalne media o tym co robimy, które bardzo chętnie pisały o funkcjonariuszach ze swoich regionów.

W ciągu 23 dni 371 uczestników przejechało 4289,11 km, a byli to Policjanci, Funkcjonariusze Służby Więziennej, Strażacy PSP i OSP, Żołnierze, Żandarmi Wojska Polskiego, Funkcjonariusze Służby Ochrony Kolei, Strażnicy Graniczni oraz troje cywilów.

MNR 2018 - długie przygotowania i dłuższy przejazd

Planowanie akcji w kolejnym roku po debiucie było nie lada wyczynem. Z jednej strony chcieliśmy by to co już tak na prawdę żyje samo w sobie było coraz lepsze, a z drugiej strony by się nie stało zbyt samodzielne. Na tym etapie dość problemowe było utrzymanie akcji w ryzach z głównym naciskiem na bezpieczeństwo. 

Pod koniec listopada 2017 roku rozpoczęliśmy planowanie kolejnej edycji akcji. Chcieliśmy zacząć z dużym marginesem czasowym aby ostatnie szlify przed startem były tylko kosmetyką projektu. Tak się oczywiście nie stało, bo mimo większej grupy organizacyjnej przybyło nam także pomysłów i sposobów na ich realizację. Mundur na rowerze 2018 -Mundurowi Mundurowym to akcja skierowana tym razem dla dwóch funkcjonariuszy, którzy ucierpieli podczas działań służbowych. Pewnego grudniowego dnia w 2017 roku sierż. Marcin Miniak pełnił służbę w patrolu interwencyjnym łódzkiej Policji. W tym samym czasie w Jednostce Ratowniczo-Gaśniczej nr 1 w Łodzi służbę pełnił asp.sztab. Arkadiusz Dąbrowski, bardzo doświadczony strażak Państwowej Straży Pożarnej. Obaj spotkali się przed drzwiami mieszkania na łódzkich Bałutach, gdzie zostali wezwani by pomóc starszej kobiecie. Po wejściu do mieszkania, w trakcie czynności służbowych nastąpił wybuch. Eksplodowała ceramiczna miseczka, z której miał znajdować się dowód osobisty osoby poszkodowanej. W wyniku tego zdarzenia obaj odnieśli bardzo ciężkie obrażenia ciała. 

Mając w pamięci to zdarzenie planowaliśmy kolejną akcję aby w styczniu 2018 ogłosić beneficjentów akcji. Dzięki zaangażowaniu rzeszy ludzi i wielu organizacjom oraz firmom dotrwaliśmy do startu akcji. 22 maja 2018 roku przed JRG-1 w Białymstoku ustawiła się wielka grupa rowerzystów licząca 83 osoby. Przez półtora miesiąca sztafeta gnała po wszystkich regionach Polski by 30 czerwca 2018 roku w obecności funkcjonariuszy wszystkich służb mundurowych zakończyć bieg pod łódzką Atlas Areną. 

Aby usprawnić działanie akcji Mundur na rowerze na jej bazie inicjator akcji Jarosław Hapak powołał Fundację Mundurowych – Służymy Pomocą, której logotyp kolorystycznie nawiązuje do MNR. Od 2019 roku akcję Mundur na rowerze będzie prowadziła jako główny organizator Fundacja Mundurowych – Służymy Pomocą. Pozwoli to na na niezależność organizacyjną oraz pełną kontrolę nad wszelkimi działaniami. 

fundacjamundurowych.org.pl